UCZUCIA NIEKOCHANE

Przepraszam Was wszystkie, moje uczucia niekochane. Zagubiłam w pędzie uniesień sens Waszej obecności. Kłóciłam się z mądrzejszymi ode mnie, o to czy powinnyście istnieć. Sprzeciwiałam się pysznym okrzykiem niezgody na wasze towarzystwo.

Miałam w głowie wyśniony pałac swojej kruchej twierdzy. Chciałam kosztować najznamienitszych potraw, nie znając wcześniej smaku goryczy. Pragnęłam pachnieć wonią dobrodziejstwa, nie godząc się nigdy na konieczność obmycia twarzy ze śladów smutku. Myślałam o muskaniu gładkości, nieskruszonej przedtem przez nic, płyty marmuru, nie przyjmując próby zbliżenia się najpierw do szortkości niszczejących cegieł upadających murów kłamstw.

Otulona jedwabiem? Nie pozwoliłam najpierw spaść gryzącej wełnie z ramion. Sięgałam kosztowności, nie stając się nigdy uboga.

Pragnę Was wszystkie przytulić, moje łzy niechciane. Wymagałam od Was niemożliwej do uzyskania czystości. Chciałam wydestylować jedynie źrodlane związki, a na ściankach zamierzałam porzucić sól bólu. Zapomniałam o bezsmaku chwil, których nie można doprawić smutkiem skrapiających życie łez.

Chcę Was w końcu ugościć, moje zawodzące cechy mnie samej. Czy kiedyś zdobędę się na pozostawienie drzwi otwartych, byście mogły zamieszkać jawnie w moim życiu? Czy pozwolę sobie na serdeczność wobec Was, znienawidzonych? Kryjecie się w kanałach mojego domu. Czy tam jest wasze miejsce? Przecież jesteście. Byłyście. Będziecie. Zawsze niezaopiekowane i wykluczone. Łapiecie ochłapki, wyszarpujecie z mojego życia chwile. Doprowadzanie mnie do skraju wytrzymałości. Pozbawiacie mnie sił.

Bo jesteście tak bardzo niekochane. Więc jestem i ja. Niekochana.

Czy kiedyś Wam wynagrodzę brak uwagi? Czy uda mi się skryć Wasze twarze w rękawach akceptacji? Czy nadam Wam w końcu, bezpieczny dla was i dla mnie, zarys? Czy pozwolę Wam dekorować siebie głębią Waszego piękna? Czy zdecyduję się odnaleźć szlachetność szczerości, którą chowam za, malowanymi przez moją niechęć, szpetnymi maskami? Czy wydobędę kiedyś z Waszego skarbca krystaliczność niedoskonałości, która wyostrza kontury nietuzinkowe, która nadaje unikatowego kształtu krawędziom i która znaczy unikatowymi rysami powierzchnię mojej czy twojej osoby?