Dotarliśmy…

Dotarliśmy do Was, wspomożycieli. Powaliliśmy Wasze zagubione spojrzenia.

Stracone sny. Umarłe myśli. Puste frazesy odbijane echem w stronę ścian, tak by wygasły.

Mury cegieł ukruszonych tworzą zapadłe warownie. Kupione troski. Utracone radości.

Was, nas oczekiwano. Zamiast tego natknęli się na nich. Wrzucających niewarte monety do głuchych naczyń, pobrzmiewających złudnym zapełnieniem.

Szzzz…

Nie obudźmy nadziei. Nie wylapmy za dużych planów. Nie oczekujmy lotów ponad sznury gasnących oczekiwań.

Te pióro niemogące wybijać śmiertelnych słów na przemijających kamieniach. Pociągają za sobą pogrom potęgi i wyniesienie braku. Szukanie sensu traci przez niepojawienie się go.

Dane, a potem zabrane. Ukochane niechciane, odrzucone pożądane.

Rozmach, skurcz. Serca i gestu.

Jak pstryk. W trzask.

Dziura. Śmieszna maskarada słońca. Smutny zachód księżyca. Złamane strugi deszczu. Nagięte promienie lat. Wygasają. Ciche, czy nieme.

Nieistotne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s