Płaczące serce

Czy czujesz te płaczące serce? Tak bardzo błagające o chwilę, chwileczkę, sekundę, sekundkę, minutę… Odpoczynku, spokoju czy wytchnienia w braku tej głębokiej nienawiści do swojego czucia. Słyszysz jego jęk? Zestrojony ze smutkiem tak, jak struny fortepianu są w harmonii tworzone. Ono wydaje dźwięk, ściskane raz za razem silnymi dłońmi bezwględności. Te ręce opracy są niczym młoteczki uderzające nicie naciągniete pod drewnem instrumentu…

Proszę, uspokój się. Nie mogę cię słuchać.

Ono nie chce przestać. Dalej jest, dalej się odzywa. Knebel nie pomaga, więzy nie krępują, zamknięcie nie izoluje, groźby nie wywierają pożądanego skutku. Cóż zrobić ma dręczyciel? To co umie najlepiej – sprawiać ból.

A Twe serce?

Błaga, byś przestał. Ono nie może przestać być sercem. Nie po to jest organem pompującym życie, by miało zatrzymać się w swej pracy słysząc liche polecenie. Mocujesz się, by je uciszyć. Ono nie zamilknie. Nie usłycha rozkazów. Nie umie i nie rozumie dziwnych słów pokazu siły brutalności.

Spoglądam przez kraty na te poranione serce. Krawi w tak wielu miejscach. Płacze za innym, kochającym niedoskonale sercem obok. Nie nienawidzi swojego kata, rozumie go. I czuje. Prosi o akceptację. Chce choć na chwilę zostać przytulone, by na moment odzyskać siły, zasklepić rany i znaleźć motywację do wystawiania twarzy na nienawiści policzkowanie.

Jak bardzo chcę mu powiedzieć, że jestem. Ile bym dała, by wyciągnąć dłoń i otrzeć łzy temu sercu. Jak wiele byłabym skłonna poświęcić, by choć na sekundę podarować czułość, której wszyscy mu poskąpili. Jednak to niemożliwe.

Ono ma płakać. Nie ma nadziei na wyłamanie krat. Nie ma pomocy promieni świetlnych padających przez niewykryte szpary. Towarzystwo chmur czy gwiazd jest zbyt odległe, a oczyszczające strugi deszczu spadają nie w miejscach zamkniętych. Wiatry niesione wolnością nie przenikają punktów nie dających możliwości natychmiastowej ucieczki w dalsze krańce dnia. Wiara serca umiera. Pozostaje jedynie obowiązek – tchnij w nozdrza życie. Może puste, może zgubione, może bylejakie, może wołające. Nieważne. Masz obowiązek…

Zostawione samo. Płaczące i bolące serce. Czyniące swoją powinność, póki ma siłę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s