CIERPIENIA NIEZAWINIONE

„Jego dusza usiadła, potem wyszła mi [śmierci] naprzeciw. Takie dusze zawsze to czynią – to te najlepsze. Podnoszą się i mówią: „Znam cię, jestem gotowa. Nie, żebym się prosiła, oczywiście, ale pójdę z tobą dobrowolnie”. Te dusze są bardzo lekkie, bo idą bez bagażu, rozdały już siebie”

„Złodziejka Książek” Markus Zusak

Chciałabym chyba przeprosić Was, cierpienia niezawinione. Przede wszystkim za swój egoizm. Za własne nieposzanowanie cudzej obecności. Wstyd mi rozpocząć mój rachunek sumienia. Mam jedynie przed oczami Was, wszystkich odchodzących.

Stargani geniuszem mózgu człowieka. Zebrani jako pokłosie największego upadku tego głupiego gatunku. Ofiary naszej żądzy władzy. Ci, którzy ucierpiali na skutek myślenia, że mamy prawo wartościować i oceniać, wybierać i odrzucać. Wszyscy unicestwieni słowem lub czynem.

Zapadliście w sen wieczny. Nie otworzycie oczu. Przemknęliście, jedyni, niezauważeni, istniejący tylko w krótkim okresie historii. Teraz próbujemy was wskrzecać pomnikami, wspomnieniami, nauką czy spisaną powieścią. Nazwiska zyskujące autorytet, miejsca, które noszą zapachy potu, krwii lub emocji. Historia jest przypomnieniem, ale też ostrzeżeniem dla nas, tu obecnych i tu podejmujących decyzje. Co z tego? Nie jesteśmy ani trochę mądrzejsi.

Jesteśmy tak silnie uczepieni własnego życia. Myślimy, że to jedyne, co mamy? Jedyne, nad czym możemy pracować? Jedyne, co zostanie nam odebrane za kilkadziesiąt dni czy lat. Oddani temu światu, ale nierozdani. Chcący być wielkimi, a będący mali jak pył, z którego powstali. Żyjemy w potwornym lęku przed przemijaniem. Jedynym lekarstwem jest tracenie: siebie dla innych i innych dla jeszcze innych.

Czy tylko wtedy powiemy, że możemy odejść? Zdobędziemy się na słowa, że wszystko jest uregulowane, bo każdy człowiek został odpowiednio pokochany? Czy rozdaliśmy się do ostatniego okruszka? A może nagle staniemy z naszą suchą, spragnioną duszą, niepodlewaną latami, która w ostatnim momencie rozsypie się w pył? Pusta, już nieistniejąca, która na nic więcej się nikomu nie przyda, która przyminęła bez pamięci w sercach innych?

Co jest sensem? Stracić coś w jednej chwili, żałując zmarnowanego życia dla siebie, czy sukcesywnie rozdzierać szaty swojego czasu, dla tego, kto mnie choć raz potrzebował, choć przez minutę mnie kochał i choć przez drobną chwilę się troszczył?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s