KONIEC

Czy zawsze nastąpi dokładnie ten sam finał? Czy każda droga musi mieć ujście w jednym punkcie? Czy każde słowo wypowiedziane lub pomyślane wiedzie do konkretnej, jawnie zdefiniowanej wypowiedzi? Czy nad wszystkim wisi nieprzebłagalny, uciążliwy i niemożliwy do przeskoczenia determinizm?

Wydaje się, że kluczowym i zarazem najważniejszym, zagadnieniem jest to, jak należy zacząć. Wiedzieć z jaką prędkością ruszyć, co ile i jak szybko przyspieszać. Potem już powinniśmy podążać jednym torem. Jednoznacznie określonym i łatwym do ekstrapolacji. Przynajmniej tak uczy matematyka. Czy tak rzeczywiście jest?

Czy przypadkiem nie brakuje nam wiedzy, przez co nieustannie wpadamy w ślepe uliczki? Co jeśli niedokładnie zbieramy pomiary, które, zmierzone z większą uwagą, wyjaśniały by odchylenia od oczekiwanego przebiegu? Może jest tak, że nasze obliczenia i przewidywaia nie uwzględniły jakiś zmiennych i pewnych poprawek, które, zauważone, implikowały by pewne dodatkowe równania.

Naukowcy powiedzą, że to tylko wyidealizowane modele. Że rzeczywistość jest bardziej skomplikawana. Że nasz ruch jest skutkiem wielu zmiennych, których wpływu gołym okiem nie widać. Przynajmniej w ogólnym przypadku, bo jego skutki można obserwować w pewnych newralgicznych momentach. Niby ich liczba jest miary zero. Historia pokazuje, że, wbrew matematycznej logice, żadnego z nich nie można pominąć, żadnego zignorować, żadnego wykluczyć.

Bo prawda i przestrzeń mają kształty nieuchwytne dla badawczych oczu fizyków i zwinnych w liczeniu purystów matematycznych.

Oni wszyscy, jak jedno ciało, jedna mentalność, skupiają się wyłącznie na układzie. Badają fakty dokonane, rzeczy mierzalne i mogące podlegać eksperymentom. Nie patrzą na to, co było zanim wszystko ruszyło. Nie myślą o tym, co zostanie z punktu materialnego, gdy dotrze do kresu wytyczonej dla niego trasy.

Spójrzmy głębiej. Przejdźmy ślady historii naniesione do momentu, kiedy wciśnięto start. Ile znaków krzycących, żeby nie ruszano, żeby zrezygnowano z działania, kierowca zignorował? Przyjrzyjmy się także skrupulatności tych, którzy mają dbać o detale. Czy dokonano drobiazgowego przeglądu pojazdu i czy zbadano stan kierowcy? Czy wybrano najdogodniejszy ze wszystkim możliwych momentów? Czy zebrano tyle danych, by być, chociaż w sensownym stopniu, pewnym czegokolwiek i by uniknąć szukania na gwałt odpowiedzi dopiero w chwili, gdy cała, potężna machina nieodwracalnie ruszyła?

Kolejne idealizacje i oszukiwanie. Nie można wszystkich. Nie da się każdych. Nie odnajdzie się maximum. Nie zminimalizuje się niepomniejszalnych. Nieosiągalne. Poza. Nad. Pod. Za nami. Przed nami.

A my dalej ślepi. Dalej pewni. Dalej mądrzy. Dalej głupi. Dalej zatrwardziali w swoich przekonaniach.

Dla niektórych pewne przedsięwzięcia to koniec. Finisz i poddanie się. Głuchy smutek. Pozbawione nadziei oczy. Suche łzy. Puste ideały. Utracone marzenia i złamane serca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s