BY OSĄDZAĆ…

Kim jesteś, skoro myślisz, że możesz osądzać, potępiać, piętnować, pouczać? Co takiego wyjątkowego masz w sobie, że umniejszasz czyjąś wartość? W czym jesteś na tyle lepszy, doskonalszy od kogoś, że pozbawiasz prawa do głosu? Skąd u Ciebie tak wiele jadu, niechęci, oziębłości wobec wypowiedzi innych? Dlaczego wyładowujesz całą frustracją, mającą w nieznanym dla ciebie miejscu źródło, na tych dookoła? Czemu ciskasz pociskami pełnymi gniewu i rozgoryczenia w innych? Z jakiego powodu podejmujesz się tylu działań, które tak silnie dzielą grupę, a ciebie dystansują od reszty?

Pewnie powiesz, że wolisz być samotnikiem, ale za to wolnym od towarzystwa głupców niż zniżać się do TAKIEGO poziomu, by zyskać znajomych.

Co by się stało, gdybyśmy zaprzestali wydawania wyroków, do których nie zostało przewidziane prawo złożenia apelacji? Jak wyglądała by rzeczywistość, gdyby zrezygnowano ze stawiania ostatecznych, nienaruszalnych tez, w których nie ma miejsca na sensowne i rzeczowe kontraargumenty? O ile odmienna była by interakcja między jednostkami, jeśli dyskusje bazowały by na wymienie zdań o neutralnym wydźwięku, wypowiadanym tonem zrównoważonym, opanowanym i pewnym.

Jak wiele by się zmieniło, gdybyśmy potrafili zrezygnować z zaspokajania jakiś, jak się może okazać, przykrych pragnień, o których może nie wiemy, że w nas siedzą? Nie można zaprzeczyć temu, że czujemy satysfakcję, gdy uda nam się argumentacją pokonać przeciwnika. Niektórzy są tak zachłanni w tym, że będą zadowoleni wyłącznie, gdy „zmiażdzą” oponenta. Gdzie leży powód ich zachowania, co jest ich motorem napędowym, popychającym do przodu? Co kryje się za chęcia udowodnienia komuś, że jest się inteligentnym? Co daje nam nakarmienie swojego ego myślami, że jest się mądrzejszym od kogoś? Czy nie przejawia się w naszym zachowaniu jakaś potrzeba zapunktowania w grupie, wyróżnienia się, zwrócenia na siebie uwagi?

Co, jeśli celem wszystkiego, jest wspięcie się o ten jeden szczebel wyżej w wyimaginowanej hierarchi społecznej?

Może naszą motywacją jest pewna wiara w słuszność swoich poglądów? Przez co myślimy, że jeśli ktoś zgodzi się z naszym stanowiskiem i zmieni swoje spojrzenie, w końcu będzie postępować, myśleć, oceniać słusznie?

Może jest w nas jakaś niechęć wobec konkretnej osoby, awersja do pewnej grupy ludzi, uprzedzenie do jakiejś społeczności czy pewnego spojrzenia na świat?

To w jaki sposób kierujemy komentarze w stronę innych, jednocześnie wiele mówi o nas samych. Jeśli chcemy po prostu wyprowadzić kogoś z błędu, ponieważ mamy jakąś wiedzę i jesteśmy świadomi tego, że w dłoniach dzierżymy żelazne argumenty, to czy konieczny jest w wyjaśnieniu swoich racji akompaniament tak wielu negatywnych emocji? Czy nie da się zrezygnować z plucia jadem, ukrywania między wierszami złośliwości, pokazywania mniejszości, niższości czyjegoś rozumu, za sprawą skrupulatnie dobranego słownictwa? Czy nie można obyć się bez piętnowania czyjejś głupoty, oczerniania kogoś, wywyższania się ponad kimś i wyśmiewania?

Jeśli chcesz podzielić się wiedzą, możesz to zrobić chłodno, rzeczowo, spokojnie. Problemem pojawia się w chwili, gdy nie umiesz powściągnąć swojej antypatii wobec kogoś. Co kryje się pod wypowiedzią człowieka, który profituje na tym, że udało mu się kogoś wdeptać w ziemię? Jaką prawdę o kimś można z tego wyczytać?

Czy nie przejawiają się w jego zachowaniu jakieś, głęboko zakopane kompleksy? Czy może nie odzywa się w kimś nieumiejętność docenienia siebie? Niewykluczone jest to, że prawdopodobnie męczy kogoś poczucie bycia niedostatecznym. A co, jeśli po prostu ktoś pragnie zostać pochwalonym, wyróżnionym, zaakceptowanym?

Jeśli nam czegoś brakuje, często staramy się zabrać to komuś. Niech zapanuje sprawiedliwość, prawda?

Nie czujesz się dostatecznie inteligentny, to pocieszysz się chociaż myślą, że ktoś jest głupszy od ciebie. Nie postrzegasz siebie jako kogoś wartościowego, to poczęstujesz pierwszą lepszą osobę kilkoma miłymi słowami, które zapewnią, że adresat poczuje się jak szmata do wycierania podłogi. Nosisz w sobie żal do niektórych, więc zadajesz ból. Nie kochasz siebie, więc niech inni także zostaną pozbawieni miłości. Prosta, okrutna, skuteczna logika.

Po co na siłę kogoś przekonywać?

Nie lubisz głupoty? Spójrz na swój upór w trwaniu we własnych racjach. Weź pod lupę także błędy, które popełniłeś. Przyjrzysz się wszystkim decyzjom, których żałujesz i przy których roztrząsaniu zawsze częstujesz się pretensjami „jak mogłem być taki durny, ślepy, głuchy na słowa innych?”. Skoro Ty mogłeś twardo stać przy niesłusznych osądach, dlaczego denerwujesz się, że ludzie robią dokładnie to samo?

Skoro Ty szczycisz się prawem wyrażania myśli, refleksji, poglądów, z których jesteś tak dumny, dlaczego odbierasz tę możliwość innym? Dlaczego na siłę starasz się kogoś zmienić, wtłoczyć w jakieś sztywne ramy swojego patrzenia na rzeczywistość? Uważasz, że jesteś tak mądry, że na pewno masz rację, że nie popełniasz błędu w wierze w taki i taki fakt? Że jesteś nie do zachwiania, nie do poruszenia?

Ale często tak łatwo wyprowadzić nas z równowagi. Bo chcemy być słuchani. Niech wiedzą, że mam rację i niech mi to przyznają. Niech stosują się do moich uwag i napomnień. Niech się uczą i słuchają.

Wolna wola kończy się tam, gdzie wchodzi się w nienaruszalną przestrzeń życia drugiego człowieka. Są rzeczy, o które warto walczyć do ostatniej kropli krwii, bo mogą ratować setki, ocalać tysiące, przywracać utracone morale milionom. Jednak walka w słusznej sprawie nie powinna wiązać się z bitwą na miecze wykute z poniżeń, szykan, kompleksów, braków czy egoistycznych pobudek, mających umożliwić nam poczucia się po prostu „lepiej”.

Czy można się pocieszyć czymś, co wiąże się z odbieraniem czegoś komuś? Nieświadomość czy brak refleksji na temat danego zagadnienie nas nie usprawiedliwia. Chwilowo ucisza sumienie. Ale do czasu aż ktoś w końcu pokaże komuś jego własne odbicie w, niezakrzywiającym rzeczywistość, lustrze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s