ROZMOWA

Dobrze było porozmawiać. Pozwolić myślom sunąć, obrazom przewijać się, słowom przejaskrawiać rzeczywistość, frazesom wybrzmiewać górnolotnie, a przedstawieniom odgrywać spektakl. My, młodzi, znajdujący się w podobnej sytuacji, stojący w podobnym miejscu, wkręceni w podobny zagadnienia, pozostajemy tak różni. Chyba jak każdy z naszego pokolenia. Odrobinę samotny indywidualista, żyjącymi własnymi ideałami, mający własną wizję świata, wierzący we własne wartości i wyznający własne zasady. Podejmujący własne decyzje, czyniące własne nietuzinkowe kroki, kreujący własną wyjątkowość, zanurzony we własne zagadki i myśli.

Cechowała nas, chyba, szczerość i swoboda w wymianie, dzieleniu się tym, co chcieliśmy poruszyć. Nie było ciągnięcia tematów na siłę. Nie przejawiła się nigdzie nachalność czy zasypywanie gradem słów. Zrezygnowaliśmy z egocentrycznych tematów i wykładania jak najwięcej o sobie, by spojrzeć na wszystko szerszą perspetywą, taką odrobinę wykraczającą poza nasz mały świat. Choć też nie jestem bez winy.

Gadulstwo to odznaka, którą powinnam sobie wykleić czoło, by ostrzegać każdego potencjalnego interlokutora. Cenię cierpliwość, która została okazana moim niekończącym się elaboratom. Jestem wdzięczna za kolejną dawkę motywacji, by działać i inspiracji, jak to robić.

Pojawił się drobny okruszek smutku. Takiego samego, jak w chwili, gdy trzeba było ostatni raz kliknąć rozłącz. Świadomość, że to jest jakiś koniec. Znowu. Bo przemijają i piękne tygodnie, i cudowne dni, i ekscytujące godziny, i zapierające dech w piersciach minuty, i niepojęte sekundy, i tak krótkie ułamki sekundy. Tak też nadchodzą kolejne nowe chwile, porywające wydarzenia, niespisane jeszcze historie, pochłaniające nas całkowicie unosy ponad powierzchnię.

Podobno warto iść za głosem serca. Tylko, żeby za nim iść, należy pozwolić mu mówić, zgłaszać zastrzeżenia i protestować. Trzeba też nauczyć się mu ufać. To jest ciekawe pytanie. Czy potrafimy ufać uczuciom? Czy w ogóle powinniśmy to robić? Co by się zmieniło, gdybyśmy raz, ale dosadnie, uciszyli ten bezwględny rozum i pozwolili sercu nakreślić dalszy bieg naszej drogi? Dokąd byśmy zawędrowali, czego byśmy się podjęli, w którą ulicę byśmy skręcili? O ile więcej czułości by zaczęło się pojawiać w naszych gestach, o ile wrażliwsi bylibyśmy na potrzeby własne i innych? Czy to nie położyło by kresu ślepym dążeniom, pustym pragnieniom, bezzasadnemu ocenianiu? Czy wtedy szczerość w wyrażaniu emocji nie musiała by być zastępowania upustom frustracji w dziwnych substytach, którymi chcemy się nakarmić, gdy nie możemy być swobodni w wyrazie siebie?

Kolejne znaki zapytania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s