WSPOMNIENIA

Nasz mózg jest bardzo oszczędny w przydzielaniu pamięci. To wyjaśnia, dlaczego wspomnienia, z czasem, tracą na wyrazistości oraz bogactwie obrazów. W sieci neuronów naszego mózgu potrzymywane są tylko ścieżki wytyczone przez główne myśli związane z danym wydarzeniem. Dlatego w głowie pozostaje jedynie clue całej historii, a klatki urywek scen blakną, kontury postaci stopniowo są rozmywają, emocje gasną w swej intensywności.

Można postawić smiało tezę, że wspominanie pozbawia nas szczegółów. My, jednak, decydujemy się na te straty, by móc wracać do przeszłości. Chcemy ożywiać historie już przeżyte, podtrzymywać w naszym umyśle obecność osób, które odeszły z naszego życia, zatrzymywać przemijalność czasu i nadawać znaczenie wszystkiemu, co nam wydaje się ważne, a na tym świecie nie odciska to żadnego piętna.

Ostatnio często rozważałam, czy przypadkiem, lub celowo, sztucznie nie nadałam znaczeniu niektórym wydarzeniom. Czy faktycznie jakieś spojrzenie lub słowo mogło by coś zamieszać w pozornym porządku mojego życia? Czy ta, kilkukrotnie przeciągnięta w czasie, sekunda faktycznie coś skrywała?

Niestety, wrażliwość zbyt często podkręca wagę gestów i komunikatów. Większość powie, że na pewno to był jedynie nieistotny detal. Jednak dla tych wyczulowych może być to sygnał informujący o nieuchronnie zbliżającej się porażce lub jawna przesłanka, która może wywróżyć chwalebny sukces.

Mimo to, często polegam na własnym osądzie, ocenie i spostrzeżeniach. Jednak dopiero się uczę. Na pewną liczbę trafień, przypada dwa razy tyle pudeł i potknięć. Też nie uniknę wielu twardych i bolesnych zderzeń ze ścianą, w chwilach, gdy pod osłoną cienia miał się rozciągać długi korytarz perspektyw, a okazało się, że nie jest to nic, poza ślepym zaułkiem.

Teraz mogę rozpamiętywać, by szukać odpowiedzi na tamte sytuacje. Wracać pamięcią do przeszłości, która blaknie, przez co coraz mniej mogę z niej wyciągnąć. Dlatego pozostaje mi często jedynie się uśmiechnąć, do tego, co niesie, po prostu, pozytywne emocje. Uwalniam te wspomnienia z kajdan, które próbowały wymusić na obrazach pokazanie innej twarzy rzeczywistości. Tej istniejącej za sprawą moich życzeń i chęci. Nie pozwalały myślom dojrzeć, umysłowi się oczyścić, głowie odpocząć. Teraz chcę je wypuścić, a sobie pozwolić zamknąć jeden temat.

Bo za każdym razem, gdy zamyka się jedne drzwi pomieszczenia, trzeba otworzyć kolejne, by móc przejść dalej, do następnych segmentów budynku. Nie uniknie się poszukiwania furtek, które można otworzyć. Będzie wiele prób jak daleko można zajść i gdzie można dotrzeć. Sprawdzi się też wytrzymałość kłódek, które na pierwszy rzut oka blokują drzwi. Niektóre będą założone jedynie prowizorycznie. Odstraszają pozorami, bo tak na prawdę są liche i nie spełniają należycie swojej funkcji. Często są one jedynie mimetyczną przeszkodą, tak łatwą do przeskoczenia. Odrobina siły, jeden zdecydowany gest, podejście do problemu i odwaga, by się czemuś przyjrzeć i coś zdziałać.

Często sama perspektywa zamknięcia wystarcza, by porzucić próbę otwarcia.

To, co teraz otwieram, może zaprowadzić mnie w miejsca niesamowite. Boję się tego, ale też mam jakąś głęboką nadzieję, że drogi znów się przetną. Może tak ma być. Może dokładnie dlatego wszystkie niewiadome wiodły ku temu miejscu, gdzie stoję. A może znowu piszę nierealne scenariusze, które tylko dają ułudną nadzieję na coś… Dlatego uwalniam te wspomnienia. By nie dawały nadziei krępującej, zamykającej na konkretne plany. Jedynie pobudzającą ekscytację, ciekawość i ogromną chęć. Tę do działania. Tę do czynów. Tę do prób. Tę do nauki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s