PROCH

Prochem jesteś i w proch się obrócisz.

Sentencja, która dzisiaj pewnie towarzyszy jakiemuś szerszemu gronu osób. Ta, uderzająca swoją prostotą, szczerością i bezpośrednością, ma moc zwalić z nóg prawie każdego. (Taka jest przynajmniej moja opinia : ) )

Mnie osobiście towarzyszy ona już od jakiegoś czasu. W różnej formie. Głównie chyba przewija się w licznych pytaniach. Wielokrotnie puka w szybkę mojego bezpiecznego pokoju, najczęściej w momencie, kiedy próbuję zasnąć, przypominając mi o tych, którzy są dookoła. Tych, którzy nie mają tyle szczęścia, żeby nie musieć się martwić o to, czy będą mieli co jeść, czy będą mieli gdzie spać, czy nie zostaną kolejny raz zranieni na ciele lub na duchu. Również o tych, którzy walczą o oddech, walczą o sens, walczą o radość, walczą o nadzieję, walczą o spokój. Ilu jest tych, którzy odczuwają boleśnie skutki decyzji osób, które były skupione wyłącznie na sobie i zapomniały o tym, że są odpowiedzialne nie tylko za siebie, ale też za tych, którzy są przyjaciółmi, wrogami, nieznajomymi czy bliskimi.

Nie umiem wykorzenić ze swojego umysłu tych neurotycznych pytań: po co? Dlaczego? Co zapoczątkowało Wielki Wybuch? Jakim prawem (tym trochę wychodzącym poza te fizyczne) Wszechświat nie istniał, a nagle zaczął? W którym momencie, my jako ludzie, zyskaliśmy świadomość, zostały wzbudzone w nas mechanizmy o wiele głębsze niż popędy? Kiedy zyskaliśmy osobowość, jak na przełomie dziejów przejawiał się charakter? Jak bardzo różnimy się od naszych przodków, żyjących kilkudziesiąt tysięcy lat temu, a ile od tych sprzed dwóch tysięcy lat? Czy można zaobserwować wyraźne różnice już na przełomie wieku? Jak bardzo na przestrzeni dekad zmienia się poziom naszej inteligencji, sposób postrzeganie świata czy podejście do przeżywania, doświadczania? Mówimy, że co pokolenie ta mentalność się diametralnie zmienia. Co buduje ową mentalność? Co się na nią składa? Czym ona w ogóle jest?

Jakie kiedyś też kiedyś były odpowiedzi na pytania o sens wszystkiego? Czym było tak enigmantyczne i nieuchwytne szczęście? Czy było ono osiągalne? Czy jest teraz? Czy jest to jakiś stan, chwila, emocja, uczucie czy pewne nasze podejście i nastawienie? Czy ludzie wcześniej, tak powszechnie jak teraz, bili się o jakieś spełnienie, zaspokojenie ambicji, pięcię się w karierze zawodowej? Czy ta piramida potrzeb Maslowa formuje się wraz z obecnym etapem rozwoju gatunku ludzkiego, czy jest ona gdzieś zakodowana w naszych genach jako pewien niezmiennik?

W którym momencie przestaliśmy być zwierzętami, walczącymi o to, by przetrwać i by móc przekazać potomkom swoje geny? Co było tym kluczowym momentem, w którym staliśmy się istotami roniącymi łzy. Przecież one nie mają żadnego sensownego naukowego wyjaśnienia. Dlaczego nie potrafimy odsuwać rzeczy na bok, izolować rzeczy, którymi nie warto się przejmować, a przez to mamy problemy ze snem, tak potrzebnym do tego, by mózg mógł zapamiętywać informacje, odpoczywać i oczyszczać swoje tereny z produktów przemiany materii? Co jest podłożem pod ludzką tęsknotę za miejscami, ludźmi? Po co wikłamy się w jakieś związki monogamiczne, które z punktu widzenia popędów wydają się całkowicie irracjonalne? Dlaczego bawimy się w definiowanie miłości, której nie sposób całkowicie zrozumieć? Która pcha nas do czynów wykraczających ludzkie przewidywania? Która odbiera nam zdolność sensownego myślenia? Która pozwala rezygnować z siebie? Skąd w nas też to wybrzydzanie w doborze swojego towarzystwa, skoro jesteśmy istotami tak społecznymi? Na własnej skórze teraz doświadczamy tego, jak bardzo różnych kontaktów potrzebujemy i jak wielkie spustoszenie sieje ich brak. Dlaczego wertujemy karty z obrazami swoich przyjaciół, często odrzucając, oceniając, obgadująć, zdardzając ich, mimo, że kiedyś nam na nich zależało? Dlaczego, mimo męczącej nas samotności, przestajemy próbować ufać na nowo, otwierać się na inne znajomości, zawiązywać nowe relacje? Czemu przestajemy próbować? Po co też walczymy o innych?

Jakie jest wytłumaczenie urazów, złamanych serc, bólu odrzucenia, nieakceptacji siebie? To w żadnym wypadku nie czyni nas silnych, gotowych do walki z nowymi przeciwnościami losu ludzi, jak natura przykazuje, przekażą te dobre geny dalej?

Jak to jest, że będacy tak długo niesamodzielni, przetrwaliśmy selekcję naturalną? Jak to jest możliwe, że my, do kilku lat całkowicie zależni od opiekunów fizycznie, do dwudziestu kilku lat przyzwiązani psychicznie, teraz jesteśmy gatunkiem górującym nad wszystkimi innymi?

Czasem to wszystko wydaje mi się tak całkowicie bez sensu. Rodzisz się, by przekazać swoje geny dalej, wychować i gdy już ten czas przeminie, zaczynasz, wraz z przekwitaniem, gasnąć, a twoje ciało sypać. Płomień życia każdego zostaje zapalony, by po iluś latach nagle przestać jaśnieć. Zostawiasz po sobie jedynie pewien trwalszy lub słabszy ślad na sercu kilkudziesięciu ludzi. Zmienisz jakiś szerszy lub węższy pasek powierzchni Ziemi. Rozstaniesz się z jakimś mniejszym czy większym dobytkiem. Spiszesz krótsze lub dłuższe zdania mające być częścią historii, idei, pomysłów, czynów. Gdy gaśniemy, nie robimy tego tak, jak czynią to u swego kresu, w wybuchu, gwiazdy. U nas przebiega to cicho, bezszelestnie, nienachalnie.

W trakcie życia jednak jesteśmy takimi gwiazdami, oświetalającymi swoim uśmiechem i dobrym czynem dni innych. Zgodnie z zasadą wzajemności, ci dookoła nas także mogą rozpromieniać różne chwile swoim ciepłem, gestem i miłością.

Te zdanie uczy mnie pokory i zachwytu. Miłości i uważności. Zauważania i badania. Przyglądania się i uczestniczenia. Odwagi i pewności. Zaszczepia we też pewien lęk. Budzi jakąś silną niepewność. Zostawia samą z masą pytań. Podrzuca masę zagadek, które, na pewno nie mi, będzie dane rozwiązać.

Dlatego po prostu sobie jestem. Prochem, który w proch się obróci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s