ODDECH

O 13 odetchnęłam z ulgą. W końcu, już nic więcej nie muszę zrobić. Pierwszy raz od wielu miesięcy. Nareszcie nie wisi nade mną już nic, co muszę ogarnąć. Wszystkie obowiązki, zaplanowane na ostatnie pół roku, zostały wypełnione. Przede mną rozpościera się wizja kilkanastu dni ferii. Tych tak upragnionych i tak wyczekiwanych. Mam nadzieję, że także błogich i dających chwilę wytchnienia.

Pierwszy krok postawiłam. Pozwoliłam sobie na położenie się, przyłożenie głowy do poduszki i uświadomienie sobie, że, realnie, namacalnie, mogę przestać na chwilę planować, układać i wypełniać punkty planu dnia. Zaraz nasunęło się pytanie – jak spożytkować ten czas? I wtedy odezwała się ona, tęsknota. Niezbyt silna, ale odrobinę uwierająca.

Owa tęsknota chce się buntować stateczności. Ma już dosyć monotonii i szarości dni. Jest głodna nowych, stymulujących bodźców. Spotkań z trójwymiarowymi osobami, a nie płaskimi obrazami na ekranie. Poznawania werbalnie i niewerbalnie, przez zachowania i słowa, pracę i współdziałanie. Doświadczania różnorodności mimiki, gestów, przyzwyczajeń, zachowań, które przebijają się w momencie przebywania w większej grupie ludzi. Patrzenia prosto w oczy. Wymieniania spojrzeń porozumienia. Przekazywania sobie komunikatów znanych wyłącznie osobom wtajemniczonym. Może wzbudzenia zaciekawienia, zafascynowania bycia osobą. Taką realną. Co najważniejsze – namacalną.

Odkąd pamiętam – wiedziałam, że kocham spokój. Odnajduję się w chwilach ciszy, serca i świata. Potrafię w biegu, nagle, zatrzymać się i przystanąć. Zachwycić ulotnym widokiem, odcinając się zarazem od wszystkich bodźców zewnętrznych. Uwielbiam obracać w palcach piękno sekundy, budującej teraz. Lubię zatracać się w tej stronie świata, skrytej i niedocenianej. Łatwej do przeoczenia i zignorowania. Wymagającej skupienia i czasem rezygnacji z czegoś. Dającej coś całkowicie niemierzalnego i bezcennego: możliwość zatrzymania, na ułamek sekundy, ulotności i przemijalności życia.

Jednak dzisiaj widzę, że miłość ta ma dwie strony medalu.

Bo brakuje mi szumu betonowej dżunglii. Spacerów w miejscach popularnych i, tak często, zatłoczonych. Chciałabym ponownie móc posmakować anonimowości, dawanej przez miasto, gdy przemierza się kolejne ulice, lawirując między, zapatrzonymi w komórki czy, metaforycznie mówiąc, swój cel, ludźmi. Tęsknię za byciem obserwatorem i jednocześnie partycypantem. Nie tylko pewnej mikro-, ale także tej ogólnej makrospołeczności, kilkuset tysięcznej, a nawet, kilku milionowej grupy. Tej kiedyś, codziennie, migrującej z i do centrum. Spotykającej się przypadkiem, za sprawą zrządzenia losu czy natchnieniem chwili. W restauracji, barze, kinie, sklepie, siłowni lub parku. W komunikacji miejskiej, pracy, na uczelni, szkole.

Nieprawdopodobieństwo zbitki tak różnych twarzy, na raz, w jednym punkcie, w jednej chwili, jednym zdarzeniu zastanawia.

Gdybym mogła znaleźć się teraz w jakimś miejscu, jakimś czasie, chciałabym być, późnym popołudniem, chylącym się powoli ku wieczorowi, w pewnej konkretnej kawiarnii, mieszczącej się przy dość tłocznej, zamkniętej zazwyczaj na ruch miejski, uliczce. Bardzo popularnej, a zarazem dość skrytej, mającej swój przydział przestrzenii w samym sercu miasta. Obfitującej w liczne bary z jedzeniem na wynos, pod którymi, w nieładzie, utworzone są kolejki młodych, i jak zawsze głodnych, ludzi. Uzupełniona przez sklepy. Wydzielona kamienicami, w której ponad tym gwarem mieszkają ludzie. Ten przesmyk nie pamięta raczej imion, bo codziennie przemierzany był, może jest, pewnie będzie przez mrowia. A ta kawiarnia, cechująca się wielkimi, przeszklone szybami, daje takie okno na ten, tak tętniący życiem, świat. Wtedy wydawało mi się, że nie sposób ugasić czy stłumić ten hałas i zgiełk. Tłum, pod żadnym pozorem, nie sprawiał wrażenia takiego, którego można by nagle uspokoić, zatrzymać i ogarnąć.

W takich chwilach dane mi było przyglądanie się tej potędze „fali” ludzi. W dłoniach dzierżyłam wielki kubek czarnej kawy. Zdecydowanie za drogiej, ale potrzebnej, by dopełnić niezwykłości chwili. Próbowałam wyczytywać historie ludzi wnioskując po ich mimice, postawie ciała, ubiorze czy akompaniamencie jakiegoś grona przyjaciół. Przypominałam sobie o złożoności, różnorodności, odmienności i bogactwie nas wszystkich. Teraz myślę, że budziłoby to, także, we mnie pewne poczucie przynależności i odpowiedzialności. Takiej nie tylko za siebie, ale też za wszystkich tych, którzy krążą dookoła mojego świata. Nie przejmując się tym, jak daleko ich układ się znajduje od mojego. Mając w pamięci zasadę oddziaływania, cechującą każdą galaktykę. W niej działamy na każdego pewną siłą. Nie ma wyjątków. Czasem tylko jest ona mniejsza, a przez to słabiej odczuwalna i trudniejsza do zmierzenia, zaobserwowania.

Będąc w swoim pokoju, zamknięta w moim małym świecie, mając ograniczony kontakt z takim hałaśliwym, nieopanowanym w swoim żywiole, życiem miasta, często muszę sobie przypominać o swojej małości. Wielokrotnie to ta świadomość bycia, wyłącznie i aż, jedną z wielu komórek jakiegoś wielkiego organizmu, uczy mnie odpowiedzialności za swoje decyzje, powstrzymuje od irracjonalnych i bezsensownych działań, pozwala patrzeć na coś w szerszej perspektywie niż moje własne „ja”. Jako codziennie kooperująca struktura, w której tylko dzięki współpracy, komunikacji i w miarę sensownej harmonii czy synchronizacji, możemy iść dalej razem. Krok po kroku. Do przodu.

Czasem zastanawiam się do jakiego stopnia zgubimy to poczucie, że jest się jednym z wielu, zanim wszystko zostanie przywrócone do starego ładu. Czy nie za bardzo zatracimy się, do tego czasu, w okrawaniu życia do tylko własnej przestrzeni przebywania, działania i wzrastania? Czy uda nam się uniknąć szoku i przytłoczenia, spowodowanym gwałtownym przewróceniem wszystkiego? Kiedy to, co wcześniej wydawało się normalne, stanie się dla nas czymś osobliwym, niezwykłym, niepojętnym?

3 myśli na temat “ODDECH

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s