ZDALNE STUDIA

Tęsknię. Za bliskością, gdy ktoś usiądzie obok ciebie, a ty nie myślisz o tym, że należy się odsunąć. Momentach, kiedy widzisz kogoś znajomego, więc bez żadnych oporów podchodzisz i się witasz. Chwilach spotkania po dłuższej rozłące, przerwanej rzuceniem się sobie w ramiona, bez skrępowania, bez hamowania przypływu emocji i czułości. Bez dystansu. Bez rozważania. Bez miarkowania. Bez ograniczania serca rozumem. Bez nakazów i zakazów. Rzeczywistość, gdy bliskość znowu będzie bezpieczna.

Najlepsze lata. Jednak przelatują przez palce. Momenty, gdy wraz z pierwszymi poważnymi decyzjami, powinno się budować się pierwsze trwałe relacje. Ich zawiązywaniu towarzyszy dotąd nieznana samoświadomość, pewność siebie i wartości, które się wyznaje. Pierwsze prace, pierwsze obowiązki, pierwsze wyprowadzki, pierwsze poważniejsze potknięcia, pierwsze przygody związane z niezależnością i większą dozą samodzielności. Zdecydowanie większa odpowiedzialność i często też większa niepewność.

Zamiast tego jesteśmy zamknięci – w bańce niezmieniającej się codzienności. Każdy następny dzień jest wyłącznie planem włączenia się online do kolejnych wykładów czy ćwiczeń, gdzie anonimowo trwamy w zaciszu i cieniu. Nie odzywając się, nie wychylając. Jesteśmy niewidoczni. Niepoznani. Przyzwyczajamy się do tego, zwinnie omijamy odpowiedzialność zabrania głosu. Liczymy, że ktoś inny zrobi to za nas. Czujemy się bezpieczni, bo możemy udawać, że nas nie ma i nikt nas nie zmusi do tego, by partycypować aktywnie.

Dlatego nauka zaczyna tracić sens. Materiały są tylko zbitkiem wyrazów, utrwalonych na kartach, wielokrotnie używanych, książek.  Przyswajasz to, co musisz i przechodzisz do następnego zagadnienia, bez refleksji, bez zachwytu, bez rozbudzonej ciekawości. Jak automat. Niby bogatszy o jakąś nową wiedzę, jednak znacznie uboższy o ducha. Bo niewiele pozostało tych osób, z którymi można porozmawiać o tym, co właśnie doświadczenie pokazało. Nie ma do kogo podejść na korytarzu, by spytać, czy zrobił zadanie. Nie ma wspólnej nauki na wydziale do kolokwiów, przesiadywania w bibliotece, czy wspólnych wyjść po zdanych egzaminach, by świętować sukcesy.

Nie ma relacji. Maile obdzierają nas z człowieczeństwa. Nadają nam rangi enigmy. Jeden z wielu studentów. Napisał w typowej sprawie. Jak jeden z tego jednolitego tłumu. Teraz nie mamy twarzy. Nie widać po nas emocji. Nie możemy przekazać nic mimiką czy postawą. Nie zjednamy sobie ludzi, nie zbudujemy bliskości. Nie spowodujemy, że atmosfera na zajęciach będzie lepsza przez korzystanie z nici porozumienia o wiele głębszej niż werbalny komunikat.

Przerwy, które zawsze były wytchnieniem w wysiłku, są teraz jedynie momentem grobowej ciszy po drugiej strony słuchawki profesora. Męczą jeszcze bardziej. Brak rozmów, brak narzekania na to, że zajęcia się dłużą, albo straciło się w połowie wątek. Nie ma możliwości podejścia do tablicy, by przeanalizować zadanie. Zostajesz wyrwany z transu słuchania, by zostać ponownie wrzucony w tę samotność i brak interakcji. Masz tylko płaski obraz ekranu. Nie wszyscy mają siłę, by nadawać tym obiektom pojawiającym się na monitorze, czyli ludziom, ducha.

Za chwilę zapomnimy, jak wygląda trzeci wymiar. Jak bliskie mogą być relacje z ludźmi, którzy wcale nie są nam tacy dobrze znani. Jak wiele czynników składa się na to, że obcujemy z kimkolwiek. Jak złożony może być kontakt, jak mnóstwo rzeczy można przekazać bez słów. Będziemy na nowo uczyć się ujmować za dłoń, by pocieszyć, przytulać, by dodać otuchy, witać nie tylko przez skinięcie głową i obejściem kogoś w dwumetrowym dystansie.

Pozbycie się tej nabytej samotności będzie jak gwałtowne zdarcie opatrunku z wcale niezagojonych ran. Bo one się nie zagoją. Tęsknota za ludźmi pozostanie. Taka jest nasza natura. To mnie trzyma. Wiem, że mimo przedłużających się zdalnych studiów, będę tęsknić. Dziękuję za to.

2 myśli na temat “ZDALNE STUDIA

    1. autentycznosciswiatlo

      Merytorycznie ćwiczenia są prowadzone super, uczelnia zaopatrzyła prowadzących w rysiki, są wirtualne tablice. Niektórzy studenci też kupili podobne rysyki, koszt to kilkadziesiąt złotych. Zadania można jak najbardziej robić wspólnie.
      Tutaj wchodzi kwestia decyzji – czy się chce. Partycypować, odzywać. Nie można w żadnym wypadku skomensować braku fizycznej obecności.
      Niby miał być obowiązek włączenia kamer, jednak wycofano się z tego.

      Nie ma dobrego rozwiązania, poza czekam do powrotu i walczeniem o to, żeby się przełamywać i odzywać, jak inni tego nie robią.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s