PANCERZ

Ubrojeni, po zęby. Nie ma na nas mocnych. Wyuczone ruchy, zwinne uniki. Siła i sprawność dająca możliwość lawirowania między przeszkodami. Wytrzymałość pozwalająca uciekać. Wyostrzony wzrok, wyczulony słuch, wrażliwy dotyk. Szkoła nie jest łatwa, hartowanie ciała nie jest przyjemne. Ale dzięki temu wychodzimy, z grubszą skórą, bardziej kamiennym sercem, pewnością, że nas nie złamią.

Czyżby? Do czasu, gdy ktoś wypatrzy ten jeden kawałek pancerza nachodzący na drugi. Newralgiczny punkt naszego uzbrojenia. Perfekcyjnie wybrane miejsce, by wbić ostrze. Zranić nic niespodziewającego się wojownika. Przenikający, dojmujący ból jako sygnał, że zaatakowano. O dziwo: skutecznie.

Nie jesteśmy w stanie wyposażyć się w zbroję bez mankamentów. Jesteśmy tylko ludźmi. Każdego z nas można na nowo zranić, ponownie skopać, odebrać coś gdy wydawało nam się, że nie mamy nic. Z powodu tego, że czujemy zawód, smutek i ból, możemy doświadczyć także tych pozytywnych emocji. Potrafimy się szczerze uśmiechnąć, podarować komuś dobre słowo, zdobyć się na mały, ale czuły gest. Za sprawą wrażliwości widzimy – twarze, a nie maski, ciała, a nie manekiny, prawdę, a nie pozory, prawdziwe piękno, a nie powierzchowność urody.

Raz zranieni jednak z jeszcze większą motywacją hartujemy blachę, która ma nas chronić. Wykorzeniamy z siebie emocje, staramy się nie czuć, wpychamy w siebie obojętność. W momencie, gdy przychodzi ona do nas sama, przyjmujemy ją z otwartymi ramionami. Wydaje się dobrym rozwiązaniem, zabezpieczeniem. Jawi nam się jako siła, drogą do bycia nie do pokonania.

Może taka rana, to motywacja do dalszych treningów. Cel? Być jeszcze zwinniejszym, uchylać się jeszcze skuteczniej, odskakiwać jeszcze szybciej. Sprytniej się chować, lepiej przewidywać, baczniej obserwować, mądrzej wnioskować. Mięśnie stają się coraz twardsze. Im badziej wytrenowani się stajemy, tym więcej czasu jest koniecznie do utrzymania kondycji. Im więcej zbudujemy, wypracujemy, nabędziemy, tym potężniejsze zasoby energii trzeba zgromadzić, by funkcjonować na takim poziomie. Im lepszą maszyną się stajemy, tym więcej uwagi i zaangażowania powinno się sobie poświęcić, by każdy mechanizm działał płynnie, był perfekcyjnie naoliwiony i zsynchronizowany, pozostawał dobrze zakonserwowany i trzymał niezmiennie swój doskonały stan. Z czasem robi się to coraz trudniejsze. W pewnej chwili pochłania bez reszty.

Może czasem zdecydujemy się na ucieczkę. Całkowitą. Wykluczenie potencjalnych napastników przez to, że nie dopuścimy ich na teren, gdzie przebywamy. Wyczuleni na każdy ruch, każdą postać, wywędrujemy na pustkowia, by choć na chwilę przestać podejrzewać o najgorsze, przejmować się tym, czy ktoś nie chce się zbliżyć ani nie będzie próbował zastawić pułapki: czy nie wymierzy z łuku, nie przeprowadzi najazdu. Dystans, od każdego i do każdego. Kompletne bezludzie. W momencie pojawienia się jakiegoś kształtu na horyzoncie następuje natychmiastowa decyzja o oddaleniu się ponownie na ziemie niczyje. Tylko czy będziemy mieć wystarczająco dużo siły iść w tym pancerzu coraz to dalej? Czy nie opadniemy w pewnym momencie z sił? Można go niby zrzucić, ale co jeśli ktoś wykorzysta chwilę nieuwagi, moment przyśnięcia, całkowitą nagość i odsłonięcie? Mamy dośyć sił? Wystarczająco dużo wytrwałości i gotowości, by znosić tę samotność?

Tak jawią mi się te wszystkie mechanizmy nabywane ,przez nas, często nieświadomie, na drodze doświadczania przykrości od innych. Od bliskich i dalekich, znanych i nieznanych. Słowa zadające rany, całkowicie niezasłużone lub prawda o nas, która przygniata swoim ciężarem i świadomością. Przykrości pchające nas ku treningom. Żal, który skłania nas ku myśleniu, że możemy polegać jedynie na sobie. Ucieczki, które powodują, że żyjemy wyłącznie we własnym świecie marzeń, pragnień, wyobrażeń i nadziei nie do spełnienia. Skupieni wyłącznie na sobie, na brakach, na smutkach.

Czasem zastanawiam się jak najlepiej sobie z tym radzić? Czy trzeba się tak męczyć ze zbroją? Może da się żyć inaczej?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s