SKARBIEC

Otwieram swój skarbiec, pełen złotych monet. Cenny kruszec, wytopiony z łez. Każda jedna, w ciszy, cierpliwie, przebyła drogę, narysowała na skórze tuszem ślady własnej wędrówki. Opadając została wyłapana. Przekuta w tę cenną walutę. Nią płacę za swoją wrażliwość, zdolność odczuwania. Im więcej monet nazbieram, tym wyższe ceny widnieją na metkach uczuć.

Bogacimy się z czasem. Nie zawsze jesteśmy skorzy uiścić należność. Więc biedniejemy – w emocje, w zdolność ich rozpoznawania, przyjmowania, doświadczania. Te góry monet nie cieszą, bo pustka, panująca wewnątrz, jest niezbywalna. Pozostaje tylko chęć. Wżerająca się w serce, męcząca umysł, spaczająca postrzeganie – „zapełnij mnie”. Czymkolwiek, kimkolwiek, jakkolwiek. Chłoniemy jak gąbki energię innych, zatracamy się w zajęciach, oddajemy bez reszty chwili, przeżywaniu, adrenalinie, bodźcom, zmysłom. Wiecznie głodni, nienasyceni, proszący o więcej.

Moneta, powstała z łzy przykrego słowa, kupi nam przebaczenie. Łza samotności pozwala na nabycie otwartości wobec innych. Kropla smutku daje motywację, by powalczyć o szczęście. Wyraz przygnębienia uzbraja w siłę i wolę walki. Wołanie o pomoc pozwala przyją dłoń mającą podnieść. Naglący zew ku wolności uwalnia z klatki. Przygnębienie chęcią zmiany daje zielone światło działaniu. Płynąca szybko po policzku łza, pokazująca swoją drogę, że można uciec, zaprasza, by obrać nową ścieżkę. Wytyczyć inne, niż dotąd obierane, szlaki.

Smutek jest piękny, jeśli pozwalamy się nim uwrażliwiać. Melancholia czyni nas podatnymi na dźwięki wydobywające się z szarpanych, przez pragnienia, strun naszych braków i niedostatków. Nostalgia otwiera oczy na obrazy, wydarzenia, szczegóły. Ujawnia głębie szarych kolorów, różnorodność ukrytą pod maskami upodabniającymi rzeczywistość do niekończącej się monotonii. Jednak jak wszystko, ta emocja ma dwie strony. Budującą lub niszczącą.

Możemy bogadzić się w monety, ukazujące całkowite pustkowie w sercu, albo wydawać wszystko, co w danej chwili dostaniemy, by pozwalać sobie na nowo kwitnąć i się rozwijać.

Ile monet widzę w swoim skarbcu? Czy to nie czas, by pozbyć się wszystkich, które tam pozostają? Kryjące się w ciemności, kuszące blaskiem, nęcącę pragnieniem posiadania dla samego posiadania? Przekuwane po to, by coś nam dawać, ale nie mające żadnej wartości autotelicznej. Przecież dopiero puszczone w obrót, dają zysk. Schowane, zamknięte z obojętnością w sejfie tylko nas czegoś pozbawiają. Czegoś ważnego, czegoś znaczącego, czegoś o czym nie można zapomnieć. Zdolności przejścia z egzystencji, do życia. Możliwość zanurzenia się w głębinę niezbadanych, bogatych w tlen wód, a nie przymus stąpania lub dryfowania po mieliźnie, jawnie zarysowanej pod taflą wody.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s