PORANEK

W jednej, krótkiej chwili mogłam oddać się małej przyjemności. Przypomniałam sobie, że wczoraj w szafce odkryłam, kupione na Święta, Schoko Bons’y. Jedne z moich ulubionych cukierków. Idealne w rozmiarze. Ukradkiem zabrałam sobie jednego, by umilić sobie te przyszłe, cudowne chwile, które czekały mnie z poranną kawą.

Takie drobne czynności powodują, że dzień zaczyna się po prostu dobrze. Obecna pora roku ma kilka znaczących plusów. Jeśli wstajesz w godzinach 7.30-8.00 i schodzisz na śniadanie, słońce dopiero co wstaje za oknem. Z minuty, na minutę jest coraz jaśniej. Malowane przez nie niebo staje się coraz piękniejsze. Kolory tak różnorodne, zmieniające się co kilka chwil. Najszczerszy wyraz idei impresjonizmu. Jako bierni obserwatorzy możemy się tylko zachwycać. Minuta nieuwagi i tracimy jedno niepowtarzalne ujęcie. Dlatego pozwalam sobie, z kubkiem ulubionej czarnej kawy w dłoni, poobserwować przez okno wędrówkę tej gwiazdy. Powolną, niby monotonną, ale tak wyczekiwaną, dającą radość, zapraszającą do wstania z łóżka, wołającą: „patrz jaki piękny dzień szykuje się specjalnie dla ciebie!”.

Słońce wstaje specjalnie dla każdego z nas. Nikomu przy tym nie odbierając jego wyjątkowości, nie wyszczególniając. Obdarzając każdego po równo, sprawiedliwie.

Miałam taki epizod w liceum, kiedy do szkoły zabierałamy jednego Schoko Bonsa dla siebie, a jednego dla koleżanki. Zawsze w szatni rozpoczynałyśmy dzień od wspólnej celebracji zjedzenia cukierka. Taka drobna rzecz, ale diabelnie skuteczna! Wywoływała uśmiech i zbliżała. Przypomina mi to, że każdego dnia możemy odnajdywać te małe, z pozoru nic nieznaczące, momenty, które powodują, że walka o przetrwanie poranka staje się dobrym rozpoczęciem nowej historii tej doby.

Zamknięcie oczu na minutę, po wyłączeniu budzika, by odnaleźć ciszę, spokój w sobie. Posłuchanie piosenki, która dobrze nastroi i da solidnego kopa energii. Zadbanie o siebie rano, uczesanie włosów, ubranie, pomalowanie się. Zrobienie sobie dobrego, pożywego śniadania, niejedzonego na gwałt i w tylko w trzech kęsach. Rozpieszczenie się ulubionym napojem czy malutkim cukierkiem. Chwila dla siebie, po to, by to dzień służył nam, a żebyśmy to my musieli go gonić i się z nim szarpać o uśmiech.

Człowiek czuje się dobrze, gdy czyni dobrze dla siebie.

Jakim ponoszę koszty, by mieć tą chwilę dla siebie? Prosta kalkulacja: niezarywanie nocy i ustawienie budzika pół godziny wcześniej (tutaj jest indywidualnie dobrany czas pode mnie). Przez to nie zaczynam dnia od pośpiechu, od stresu i od poczucia, że nie zdążę. Nie lubię się ścigać ze sobą i z czasem, którego często nie sposób dogonić. To jest mój priorytet – uśmiech i chęć wstania. Stronię od przymusu startu w sprincie, który zostawi mnie wyłącznie bez siły oraz chęci do działania i w żaden sposób nie przygotuje do następnych punktów dnia, który są przede mną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s